Może jakaś mądra głowa wytłumaczy w kilku słowach, kiedy i dlaczego zatracamy naturalną skłonność do używania tak wdzięcznego wołacza?? A może tylko ja takową skłonność zatraciłam, ewentualnie nigdy jej nie posiadałam?:) Skąd takie przemyślenia, ano stąd, że Antek używa rzeczonego przypadku w przesympatyczny i bardzo adekwatny sposób. Kiedy wychodzimy woła "pa pa domku, pa pa Pepo, pa pa (H)aniu".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz